W Warszawie, w dniach 11-13 października odbył się Salon Franchisingu. Po raz kolejny okazało się, że impreza ta cieszy się niewielką popularnością zarówno wśród sieci franczyzowych jak i wśród odwiedzających. I choć organizatorzy zapewne ponownie uważać będą za sukces sam fakt, że impreza w ogóle się odbyła, to nie zmienia to innego faktu, że po raz kolejny wzięło w niej udział jedynie dwudziestu kilku wystawców. Na palcach jednej ręki można zaś policzyć tych, którzy wzięli w niej udział także w ubiegłym roku czy w poprzednich latach.
Liczby nie kłamią.
Biorąc pod uwagę, że na rynku działa 500 systemów sieciowych nie są to liczby, delikatnie rzecz ujmując, oszałamiające. Wszystko dzieje się w sytuacji, gdy w badaniu przeprowadzonym przez Akademię Rozwoju Systemów Sieciowych w listopadzie 2006, 20% sieci zadeklarowało, że targi franczyzowe to skuteczna metoda pozyskiwania franczyzobiorców. Z tego wynika, że około 100 sieci byłoby zainteresowanych wystawieniem się na Salonie Franchisingu, z czego ponad 70 sieci jednak tego nie uczyniło. Gdzie tkwi zatem przyczyna porażki związanej z organizacją imprezy?
Many, many, many...
Przede wszystkim wydaje się, że koszt udziału w Salonie Franchisingu jest zbyt wysoki. Najprawdopodobniej osoby odpowiadające za rozwój sieci mają, co najmniej kilka, innych dobrych pomysłów na efektywne spożytkowanie kilkunastu tysięcy złotych jakie trzeba wydać na obecność na tej imprezie. W efekcie wystawiają się na niej jedynie ci, dla których taka kwota stanowi niewielką część budżetu przeznaczonego na rozwój sieci - co sprawia, że jej strata nie jest zbyt bolesna, nowicjusze, którzy jeszcze nie wiedzą, że obecność na salonie przyniesie im niewiele pożytku, i wreszcie, sporadycznie, zagraniczni franczyzodawcy, którzy nie są zorientowani w tym co się dzieje na polskim rynku..
Jednocześnie zdaniem przedstawicieli wystawiających się sieci, na imprezie pojawia się niewiele osób, które rzeczywiście dopiero szukają „pomysłu na biznes”. W dużej mierze targi odwiedzają ludzie, którzy są już umówieni z franczyzodawcami na konkretne rozmowy finalizujące wcześniejsze negocjacje. Jaki zatem jest sens w wynajmowaniu za kilkanaście tysięcy złotych na trzy dni hałaśliwego „biura na godziny”, gdy można spotkać się z kandydatem na franczyzobiorcę w zaciszu własnego biura, bez konieczności odganiania natrętnych poławiaczy gadżetów?
Wieje pustką.
Salon Franchisingu nie jest, i nawet chyba nie próbuje być, imprezą branżową – miejscem, gdzie nie wypada nie być, gdzie spotykają się ludzie z tzw. branży i wymieniają się doświadczeniami i wiedzą. Powoduje to, że na imprezie tej trudno jest spotkać osoby zarządzające systemami franczyzowymi, zazwyczaj wyręczają się one swoimi pracownikami lub hostessami. To zjawisko jest zupełną odwrotnością sytuacji, w takich krajach jak Francja, Wielka Brytania, Hiszpania czy Włochy, gdzie targi franczyzowe są prawdziwym „branżowym świętem”.
Wątpliwe wyróżnienie.
Gwoli kronikarskiej dokładności odnotujmy, że na Salonie Franchisingu zostały wręczone tzw. franczyzory, czyli nagrody dla najdynamiczniej rozwijających się sieci franczyzowych. W tym roku organizatorzy przyznali je …. wszystkim pięciu bankom, które wykupiły stoiska. Jaki stąd płyną wnioski dla uczestników rynku? Ano takie, że na zaszczytne (?) miano franczyzora zasługują jedynie te systemy franczyzowe, które są budowane przez banki. Ciekawe, co na to systemy z branż spożywczej, odzieżowej, gastronomicznej czy nieruchomościowej, które równie dynamicznie na swoich rynkach rozwijają własne koncepty? Pamiętajmy jednak, że Salon Franchisingu jest imprezą satelicką targów Twoje Pieniądze, które mają ambicję być imprezą branżową dla branży finansowej. Tendencyjne przyznawanie nagród, których prestiż, z racji braku kryterium ich przydzielania, należy uznać za wątpliwy, może wynikać z obaw, że jeśli któryś bank franczyzora nie dostanie, to może się obrazić i w przyszłym roku stoiska nie wykupić oraz nie zamówić reklam na portalu lub w magazynie wydawanym przez organizatorów. Automatycznie nasuwa się pytanie: czy wtedy organizatorzy ogłoszą, że sukcesem jest dwudziestu wystawców?
Informacja własna, 15 października 2007 r.
Niewielka, 50 stronicowa broszurka wydana w 1992 roku pod auspicjami Departamentu Promocji Przedsiębiorczości Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Nie licząc wydanej w 2004 roku przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości książeczki Barbary Pokorskiej „Przedsiębiorca w systemie franczyzowym” jest to jedyny przejaw zainteresowania polskiej administracji rządowej odpowiedzialnej za gospodarkę i przedsiębiorczość tematyką franczyzy. To niewiele, jak na blisko 20 lat działania gospodarki rynkowej i szumne deklaracje kolejnych ekip rządowych na temat wspierania przedsiębiorczości.
Dziś, poza pasjonatami tematu, nikt już chyba o tej broszurce nie pamięta. A szkoda, bo jej autor przystępnym i prostym językiem wprowadza czytelnika w tematykę dotyczącą franczyzy, nie siląc się na naukowe wywody. I chwała mu za to. Pomimo skromnej objętości książeczki autorowi udaje się zwięźle przedstawić istotę i historię rozwoju franczyzy oraz zagadnienia, które wymagają rozpatrzenia zarówno przez firmy myślące o budowie sieci franczyzowej, jak i przez osoby planujące zakup franczyzy. Tam, gdzie jest to możliwe zamieszczone są przykłady, dzięki czemu książeczkę czyta się lekko i przyjemnie. Trzeba tylko mieć na uwadze, że na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia franczyza w Polsce dopiero raczkowała i większość przykładów pochodzi z rynków zagranicznych bądź została wymyślona przez autora na potrzeby tego opracowania.
Nie licząc kilku potknięć merytorycznych bądź językowych wynikających z braku doświadczenia praktycznego we franczyzie (ale wtedy, gdy pisany był ten przewodnik nikt go nie miał) bądź z niedoskonałości tłumaczenia literatury anglojęzycznej (z tekstu można się dowiedzieć, że do istotnych cech franczyzobiorcy należą, między innymi, „żądza nauki” czy „umiejętności czysto ludzkie”) przewodnik jest niewątpliwie lekturą godną plecenia dla wszystkich osób chcących się zorientować o co w tej franczyzie chodzi. Trzeba tylko mieć na względzie, został on napisany kilkanaście lat temu, co powoduje, że podane w nim dane statystyczne mają walor już tylko historyczny.
Natomiast dla mnie, jako wieloletniego doradcy w zakresie franczyzy, interesująca jest zawarta w przewodniku informacja, że na rynku amerykańskim kompleksowa usługa opracowania pełnego pakietu franczyzowego kosztuje w granicach od 80 do 150 tysięcy dolarów amerykańskich. Kwoty te, aczkolwiek w pełni uzasadnione zakresem wiedzy merytorycznej i nakładem pracy jaką trzeba włożyć w opracowanie pakietu franczyzowego, w realiach polskiego rynku franczyzowego brzmią dość abstrakcyjnie. Chyba już pora emigrować do Ameryki.
Opracowanie:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, Partner Zarządzający
ul. Korfantego 58, 01- 496 Warszawa
tel: 0 22 861 53 41 , fax: 0 22 638 46 58
email:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, www.arss.com.pl
„Zrozumieć człowieka z wyglądu” to druga pozycja autorstwa Dariusza Tarczyńskiego, poświęcona tej tematyce. Pierwsza wydana w 1993 roku cieszyła się dużą popularnością, choć przedstawiana w niej koncepcja interpretowania osobowości człowieka mogła się wydać nietypowa czy zostać oceniona jako bardzo nowatorska lub wręcz mało wiarygodna.
Zainteresowanie techniką poznawania osobowości człowieka poprzez jego ubiór stopniowo wzrasta. Metoda ta zyskuje coraz więcej zwolenników. Przyjmowana jest z aprobatą głównie w firmach specjalizujących się w szkoleniach z zakresu technik sprzedaży oraz w doradztwie zawodowym. Wielu psychologów wykorzystuje tą metodę jako uzupełnienie wyników swoich badań.
Dawniej najczęściej wykorzystywane i doskonalone były techniki szybkiej analizy osobowości człowieka opierające się głównie na analizie gestykulacji, mowy ciała czy charakteru pisma. Obecnie obserwacja stylu i kolorystyki ubioru człowieka staje się bardzo ważnym elementem interpretacji naszego charakteru. Możemy w ten sposób dowiedzieć się wiele o sobie i o innych. Tak jak postawa sylwetki, jaką przyjmuje człowiek świadczy na przykład o tym, że się boi - kulenie się, garbienie, tak samo to, jak się ubieramy również może świadczyć o naszych lękach - tych ukrytych.
„Metoda szybkiej analizy aspektów osobowości (…) na podstawie wyglądu, może być doskonałym narzędziem w pracy psychoterapeutów, pedagogów, rodziców, czy każdego z nas, zainteresowanego rozwojem oraz próbą dotarcia do swojego wnętrza” pisze Dariusz Tarczyński.
Technika rozumienia człowieka z wyglądu opiera się na wnikliwej obserwacji i interpretacji wyglądu danej osoby przez pryzmat wiedzy obserwatora. Obserwator potrafi bowiem dokonać oceny symboliki barwy ubrania, kroju, fasonu, materiału, z którego jest wykonane oraz oceny obuwia, biżuterii, torebek i innych dodatków. Zwraca także uwagę na postawę, fryzurę i makijaż. Otrzymana konfiguracja sylwetki, barwy i kroju pozwala na scharakteryzowanie poszczególnych osób. Obserwacja i analiza nie może być jednak przeprowadzana wówczas gdy, strój wymuszony jest przykładowo poprzez charakter wykonywanej pracy - czyli np. urząd czy poczta gdzie głównie obowiązują mundurki. Analizie poddajemy styl codzienny.
Ważnym elementem są symbole i nawyki cywilizacyjne zależne od położenia geograficznego i kultury. Wystawiając swoją „diagnozę” trzeba o tym pamiętać. W niektórych zakątkach świata kwestia ubioru jest z góry narzucona i odnosi się raczej do wiary i wartości, jakie człowiek wyznaje niż do jego cech osobowości.
Autor książki, korzystając z dorobku wiedzy psychologicznej, prezentuje sylwetkę człowieka podzielną na trzy części, z których każda z nich jest kolejno podzielna na trzy. Człowiek dzieli się na strefę podświadomości, świadomości i nadświadomości. Strefa podświadomości pokazuje to, co ukryte, świadomość charakteryzuje pełni kontrolowane działanie, a nadświadomość jest symbolem wolnej myśli. To, w jakiej części występuje u danej osoby krój, kolor bądź materiał świadczy o różnym znaczeniu cech, wartości, preferencji czy posiadaniu określonych predyspozycji.
Autor pokazuje różnice między jawnym a ukrytym prezentowaniem siebie poprzez ubiór. Jako przykład stawia człowieka ubierającego się stale w uniformy - standardowe, skompletowane ubranie z dużą ilością guzików. Taka osoba jawnie przedstawia siebie jako „żołnierz”. Autor tłumaczy, że taki ubiór często skrywa brak pewności siebie i chęć schowania się po maską.
Problematyka prezentowana w książce sprawia, że siłą rzeczy zaczynamy baczniej przyglądać się naszemu otoczeniu i stajemy się uwrażliwieni na sygnały z niego płynące.
O tym jak ogromne znaczenie odgrywa w autoprezentacji kolor wiem z własnego doświadczenia stylistki. Często bowiem barwa, jaką proponuję klientce zgodnie z zasadami analizy kolorystycznej jej urody nie równa się barwie, w jakiej dana osoba dobrze się czuje. I choć doradzę zieleń by podkreślić dany typ urody, klientka i tak woli czerń - teraz już wiem dlaczego! Książka jest zdecydowanie godna polecenia. Prezentowana w niej teoria jest precyzyjnie i jasno wyjaśniona. Treść wzbogacona jest licznymi ilustracjami pomagającymi zrozumieć zagadnienie. W książce można również zapoznać się z pracami studentów Dariusza Tarczyńskiego, którzy przedstawiają analizy wybranych przez siebie postaci.
Opracowanie:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
ul. Korfantego 58, 01- 496 Warszawa
tel: 0 22 861 53 41 , fax: 0 22 638 46 58
email:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, www.arss.com.pl
Warszawskie centrum Expo XXI jest jednym z najnowocześniejszych kompleksów wystawniczych w Europie. Na powierzchni 10.000 mkw. organizowanych jest coraz więcej imprez branżowych.
W dniach 24-26 maja 2007 odbyły się w EXPO XXI Targi Kosmetyczne InterCharm Polska 2007. Targi te w przeciągu ostatnich lat stały się kluczowym wydarzeniem biznesowym w branży kosmetycznej.
Duża liczba wystawców i atrakcyjny plan targów przyciągnęły dużą liczbę zwiedzających.
Swoją ofertę prezentowały firmy z Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Hiszpanii, Rosji, Pakistanu, Holandii, Korei, Włoch, Niemiec, Francji, Czech, Chin, Brazylii, Łotwy, Rumunii, Chorwacji, Słowacji, Serbii, Austrii, Ukrainy oraz Polski.
Firmy oferujące swoje produkty i usługi podzielone były w sali wystawienniczej na sektory: wyroby perfumeryjne i kosmetyczne, surowce, urządzenia i opakowania, produkty dla salonów profesjonalnych oraz organizacje i media branżowe.
Pierwsze dwa dni targów przeznaczone były dla odbiorców biznesowych. Wielu z nich wzięło udział u konferencji pt. „ Jak bezpiecznie eksportować” zorganizowanej przez tygodnik Krajowej Izby Gospodarczej „ Rynek zagraniczny”.
Podczas tegorocznych targów odbyła się ogólnopolska konferencja dla kupców pt. „ Najnowsze trendy rozwoju rynku kosmetycznego” zorganizowana przez Centrum Edukacji Infor Trening. Konferencja ta cieszyła się dużą popularnością. Uczestniczyli w niej właściciele dużych sieci i hurtowni. Poruszone zostały takie tematy jak zwyczaje zakupowe Polaków 2000-2007, analiza działu rynku poszczególnych firm - liderów w branży kosmetycznej, ideologia zarządzania kategorią w realiach Polskiego rynku, handel kosmetykami w małych sklepach czy ekspozycja towarów.
Dla fryzjerów, kosmetyczek i publiczności oferta targów była również bogata, oprócz zwiedzania hali wystawowej odwiedzający mogli obejrzeć pokazy fryzjerskie i mistrzostwa makijażu, co jest niesamowitym widowiskiem dla pasjonatów tej dziedziny.
Fryzjerzy i kosmetyczki mieli okazję uczestniczyć w licznych szkoleniach prowadzonych przez profesjonalne firmy fryzjerskie i kosmetyczne. Odbyły się również seminaria kosmetyczne i pokazy stylizacji paznokci.
Kulminacyjnym punktem programu było wręczenie złotego medalu targów Intercharm 2007 w wielu kategoriach. Najlepszy debiut roku na rynku opakowań to Heine Glas Działdowo, najlepszy dystrybutor wyrobów gotowych to firma Yarden za sól do kąpieli z morza martwego, najlepsza innowacja znana wszystkim firma Eveline Cosmetics za serię Gold Therapy.
Opracowanie:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
ul. Korfantego 58, 01- 496 Warszawa
tel: 0 22 861 53 41 , fax: 0 22 638 46 58
email:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
, www.arss.com.pl
Więcej…
|
|