| « Poprzedni | Następny » |
|---|

Ten biznes jest skonstuowany tak, że bez zaangażowania, bez dbałości o jakość praktycznie nie ma szansy na odniesienie sukcesu - mówi Wojciech Dunikowski, wiceprezes spółki Delikatesy Mięsne U Rzeźnika.
Czy prowadzenie sklepu mięsnego to dobry, opłacalny biznes? Chyba panuje w nim całkiem spora konkurencja... Dlaczego potencjalni franczyzobiorcy powinni zainteresować się tego typu ofertą?
W ostatnich latach sieć Delikatesów Mięsnych u Rzeźnika rozwijała się bardzo szybko: 48 sklepów na koniec 2007, 115 na koniec 2008 roku. Jak wygląda obecnie?
Historia sieci sięga 2005 roku, kiedy to powstały pierwsze placówki własne w Białymstoku. Ich sukces zachęcił nas do rozwoju także poza tym miastem. Na to nałożyło się szereg zapytań od potencjalnych partnerów, którzy byli zainteresowani prowadzeniem takiego sklepu jak nasz. Dlatego w 2007 roku wystartowaliśmy z ofertą franczyzową. Dziś w naszej sieci działa już 129 sklepów, z czego 17 to sklepy własne, a 112 franczyzowe. Cały czas rozwijamy sieć w jednej i drugiej formule, choć szybciej przybywa sklepów franczyzowych.
Jakie są Państwa plany na ten rok? Ile nowych placówek i gdzie chcieliby Państwo otworzyć?
W tym roku chcemy otworzyć w granicach 20-25 nowych placówek. Do tej pory uruchomiliśy już dziewięć, z czego trzy to jednostki własne. Pięć kolejnych – wszystkie franczyzowe – jest w przygotowaniu. Jeśli chodzi o preferowane regiony, to cały czas chcemy się rozwijać w naszym macierzystym rejonie, gdzie jesteśmy najbardziej znani, a więc Podlasie oraz Warmia i Mazury. Poza tym Warszawa i okolice – mamy tam już ok. 30 placówek i wciąż chcemy uruchamiać kolejne. Pozostałe regiony, w których poszukujemy franczyzobiorców, to Lubelszczyzna, Podkarpacie, Śląsk i Pomorze. W województwie pomorskim jesteśmy obecni dopiero od jesieni ubiegłego roku, a niedługo uruchomimy dwie kolejne jednostki w Trójmieście. Rozwój sieci jest podyktowany możliwościami logistycznymi (branża wymaga czętych i cyklicznych dostaw towaru) - stąd też wspólnie z naszymi dostawcami poprawiamy logistykę w celu rozwijania sieci również w nowych regionach.
Kto może zostać franczyzobiorcą Delikatesów Mięsnych U Rzeźnika – jakich doświadczeń, cech, warunków lokalowych, finansowych Państwo wymagają?
A co z nowicjuszami w tym biznesie? Czesto się zgłaszają?
Najczęściej są to jednak osoby, które miały już kontakt z branżą, ale niekoniecznie prowadziły własny sklep. Mniej więcej połowa naszych franczyzobiorców to właściciele już działających sklepów, którzy chcieli je przekształcić w nasze placówki bądź zdecydowali się poprowadzić Delikatesy Mięsne U Rzeźnika jako swój kolejny sklep mięsny. Natomiast druga połowa to osoby, które specjalnie po to, by podjąć z nami współpracę, założyły działalność gospodarczą.
Jakiego rodzaju wsparcie oferują Państwo franczyzobiorcom, a o co muszą się oni zatroszczyć we własnym zakresie?
A często coś idzie nie tak do tego stopnia, że sklep musi zostać zamknięty? Mieli Państwo takie przypadki? Jeśli tak, to z czego one wynikały?
Likwidacje sklepów zdarzają się bardzo rzadko. W przypadku złych wyników w prowadzonym biznesie podejmujemy działania naprawcze, które z reguły wyprowadzają sklep na prostą. Bywa też tak, że plan naprawczy nie działa - najczęściej problem jednak leży po stronie franczyzobiorcy, który nie jest wystarczająco zaangażowany. To powoduje, że sklep nie generuje odpowiednich wyników i wspólnie podejmujemy decyzję o rozstaniu. W 95 procentach takich przypadków, gdy pozyskamy na to miejsce nowego partnera z lepszym podejściem do tego biznesu, sklep zaczyna funkcjonować lepiej. Decyzje o likwidacji sklepu, jakie miały miejsce w naszej sieci, dotyczyły w zasadzie lokalizacji niesieciowych pozyskanych przez naszych franszyzobiorców. Powodem były wówczas właśnie źle dobrane lokalizacje. Wtedy podejmowaliśmy decyzję o relokacji placówki, zwykle z tym samym partnerem.
Wiele firm z branży mięsnej decyduje się budować jedynie własną sieć placówek, prawdopodbnie obawiają się zepsucia marki przez niesolidnych partnerów, którzy nie zadbają odpowiednio o jakość. Jak Państwo sobie radzą z utrzymaniem wysokich standardów w niezależnych firmach, jakimi są placówki franczyzowe?
Na pewno utrzymanie jakości i standardów to największa bolączka, która dotyczy zarówno sklepów własnych jak i franczyzowych. Partnera franczyzowego udaje nam się zmotywować, bowiem najlepszym motywartorem są zyski z biznesu. Wynika to z tego, że on sam jest bardzo zainteresowany wynikami finansowymi sklepu. Wchodząc w ten biznes, ryzykuje własnymi pieniędzmi – zarobi będź będzie ponosił straty, jeśli z jakiś względów klienci nie będą zadowoleni z produktów czy obsługi w jego sklepie. Ten biznes jest po prostu skonstuowany tak, że bez zaangażowania, bez dbałości o jakość praktycznie nie ma szansy na odniesienie sukcesu.
W jakim kierunku, Pana zdaniem, będzie ewoluować sprzedaż mięsa i wędlin w Polsce? Hipermarkety i supermarkety, czy też właśnie sklepy specjalistyczne?
Hipermerkety i supermarkety rzeczywiście dominują w sprzedaży wędlin paczkowanych. Jeśli zaś chodzi o świeże mięsa i wędliny, to jest to ich słabszy punkt. Te produkty klienci wolą kupować w sklepach osiedlowych bądź w sklepach specjalistycznych. I sądzę, że tak pozostanie, a może wręcz te proporcje będą nadal przesuwać się na korzyść sklepów specjalistycznych.
Rozmawiała Joanna Cabaj - Bonicka
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






olkaaaa szweddd jak ja ją kocham widz...
Powodzenia w kopiowaniu Żabki. Dla po...
Witam posiadam sklep o powierzchni 24...
przy takich cenach za "kanapkę...
jesli dobrze ogarniesz punkt i jezeli...